Niesamowitą dawkę emocji zafundowały licznie zgromadzonej publiczności drużyny ACK UTH ROSY Radom i Astorii Bydgoszcz, które spotkały się w pierwszym meczu fazy play out decydującej o zachowaniu pierwszoligowego bytu. Minimalnie lepsi okazali się goście i jest już pewne, że jeśli radomianie mają utrzymać się na tym poziomie rozgrywek muszą przynajmniej raz wygrać na wyjeździe. Rywalizacja toczy się bowiem do trzech zwycięstw.

Zanim nastąpiły sportowe emocje, miejsce miała bardzo miła uroczystość. Szczególnie dla kapitana UTH ROSY Filipa Zegzuły, który z rąk komisarza zawodów Czesława Kaima otrzymał dwie statuetki – pierwszą za wybór do pierwszej piątki sezonu zasadniczego I ligi, drugą za tytuł MVP w tej samej części rozgrywek.

Potem działy się już rzeczy niesamowite. Zespół ROSY przystąpił do meczu jak sparaliżowany. Gospodarzom dosłownie nic nie wychodziło, ani obrona, ani zagrywki w ataku, ani trafianie do kosza. Astoria korzystała na takiej niefrasobliwości i systematycznie powiększała przewagę, która do przerwy wynosiła aż 19 punktów.

ROSA nie złożyła jednak broni. Zaczęła grać agresywnie, mimo dużej straty, z wiarą w końcowy sukces. Dwoił się i troił Filip Zegzuła (22 punkty, 12 zbiórek w meczu), w newralgicznych momentach dwukrotnie zza łuku trafił Mateusz Szczypiński, cała drużyna dobrze spisywała się w defensywie. Radomianie gonili, gonili, gonili… Wreszcie na tablicy wyników pojawił się remis. Ostatnią, skuteczną akcję meczu wykonał jednak punktowy lider Astorii Mateusz Fatz, dając swojemu zespołowi prowadzenie w serii.

ROSA RADOM – ASTORIA BYDGOSZCZ 60:62 (11:18, 11:23, 18:11, 20:10)

ROSA: Zegzuła 22 (3), Sadło 11, Stanios 4, Szymański 3, Obarek 0 oraz Bojanowski 10, Szczypiński 10 (2), Sobuta 0, Gos 0, Parszewski 0.

Astoria: Fatz 20, Gospodarek 13 (1), Krefft 10 (2), Paul 6, Bierwagen 4 oraz Dąbek 5 (1), Czyżnielewski 2, Barszczyk 2, Motel 0.

GRZEGORZ STĘPIEŃ